Witaj na stronie z moimi autorskimi tekstami.

Znajdziesz tu refleksje i analizy poświęcone funkcjonowaniu psychiki, relacjom oraz wewnętrznym konfliktom. Powstają one w oparciu o moją wiedzę specjalistyczną i wieloletnie doświadczenie kliniczne oraz obserwacje otaczającego świata.

Celem tych tekstów jest pomaganie w lepszym rozumieniu tego, co bywa niejasne, trudne lub sprzeczne wewnętrznie oraz w nadawaniu znaczenia doświadczeniom, które często pozostają bez słów. Mogą one towarzyszyć w procesie oswajania własnych przeżyć i czasem stać się punktem wyjścia do rozmowy terapeutycznej. Publikowane treści nie zastępują psychoterapii. Jeśli podczas lektury pojawi się w tobie potrzeba rozmowy o własnym doświadczeniu, zapraszam do umówienia konsultacji.

Przełom starego i nowego roku niemal automatycznie w wielu osobach uruchamia pragnienie zmiany. Pojawia się nadzieja na nowy początek, na możliwość odcięcia się od tego, co było trudne, niesatysfakcjonujące lub bolesne. To moment, w którym wielu z nas zadaje sobie pytanie, czy tym razem naprawdę uda się coś zmienić.

Choć każdego roku powstaje niezliczona ilość poradników obiecujących skuteczne strategie realizacji celów, zmiana okazuje się czymś więcej niż kwestią dobrej organizacji czy silnej woli. Jest ingerencją w strukturę naszego życia, naszych relacji i naszego doświadczania siebie.

Poniższy tekst kieruje uwagę nie ku strategiom zmiany, lecz ku temu, co w nas opiera się nowemu: stratom wpisanym w proces przemiany, lękowi przed pragnieniem i oporowi, który nie jest przeszkodą, lecz znaczącym sygnałem.

Paradoksalnie, aby coś nowego mogło się pojawić, konieczne staje się spotkanie z tym, co w nas nowego nie chce.

04.01.2026

Niedawno miałam okazję trafić na norweski film Lilji Ingolfsdottir „Być kochaną”. W moim odczuciu to jednak anglojęzyczny tytuł – „Loveable”, trafniej oddaje sedno przedstawionej historii. Przenosi on uwagę z samego aktu obdarzania uczuciem na głębszą, bardziej fundamentalną płaszczyznę – zdolność do wzbudzania i przyjmowania miłości. To subtelne przesunięcie akcentu od czynności do stanu wewnętrznego, podkreśla wagę poczucia, że jest się kimś, kogo można kochać, kogo obecność jest przyjemna i dająca innym radość. Otwiera jednocześnie przestrzeń do refleksji nad tym, jak powstaje i jak kruszy się poczucie „jestem loveable”.

Film Ingolfsdottir staje się poruszającą ilustracją procesu stopniowego wyłaniania się takiego sposobu doświadczania siebie. Pokazuje, jak bardzo jest ono zjawiskiem relacyjnym, ukształtowanym w dialogu z tymi, którzy nas widzieli lub nie potrafili zobaczyć. To opowieść o ruchu ku drugiej osobie, o pęknięciu w więzi przeżywanym jako katastrofa i o tym, że nawet po stracie można odzyskać wewnętrzną spójność.

Poniższy artykuł jest próbą analizy mechanizmów, które budują lub niszczą poczucie bycia wartym miłości. Film posłuży mi jako ilustracja procesów opisanych przez psychologię relacji, teorię przywiązania i współczesną psychoanalizę.

11.12.2025

Do końca stycznia 2026 r. muzeum Villa la Fleur prezentuje wystawę „Biegas. Światy nierównoległe”. To wyjątkowa okazja, by zanurzyć się w twórczości jednego z najbardziej oryginalnych polskich artystów początku XX wieku. Ekspozycja zachęca do namysłu nad tym, co sprawia, że sztuka tak mocno nas porusza. A także, jak doświadczenie estetyczne może wspierać procesy psychiczne w świecie, w którym coraz częściej to algorytmy projektują obrazy mające wywołać emocje.

Jeśli chcesz lepiej zrozumieć, dlaczego dzieła Biegasa działają tak intensywnie, co łączy neuroestetykę z psychoterapią oraz jak zmienia się nasze przeżywanie sztuki w epoce obrazów generowanych przez AI — zapraszam do przeczytania całego artykułu. To spojrzenie, które pozwala inaczej patrzeć zarówno na twórczość artysty, jak i na własne emocje.

03.12.2025

Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie otworzyło właśnie dwie wystawy – „Kwestia kobieca” oraz „Miasto kobiet”. Obie kierują naszą uwagę na to, jak wiele kobiecych historii pozostawało przez stulecia niesłyszanych, nawet wtedy, gdy współtworzyły kulturę i społeczną wyobraźnię.

Choć ostatnie dekady przyniosły znaczący wzrost siły kobiecego głosu, echo tej niewidzialności nadal wybrzmiewa. Nie dotyczy ono wyłącznie świata sztuki. Przenika język, edukację, politykę i codzienne interakcje. Jak pokazuje wiele europejskich oraz polskich badań i analiz [1-7], kobiety wciąż pozostają wyraźnie niedoreprezentowane w biznesie, organach decyzyjnych i przestrzeni opiniotwórczej. Rzadziej są cytowane jako autorytety. Częściej natomiast doświadczają przerywania wypowiedzi i podważania kompetencji, a ich myśli bywają doceniane dopiero wtedy, gdy wypowie je mężczyzna.

Kontekst ten dodatkowo wzmacniają utrzymujące się tradycyjne poglądy o rolach płciowych. Te przekonania mogą tworzyć presję zarówno wobec dziewcząt, jak i chłopców. Męskość zamienia się w niestabilny status społeczny, który łatwo można utracić i który wymaga nieustannego potwierdzania. To zaś sprzyja powstawaniu takich zjawisk społecznych, jak „szon patrol”. Agresywne narzucanie dziewczętom norm zachowania, odzwierciedla nie tylko asymetrię społeczną, lecz także kruchość pozycji, o które młodzi mężczyźni próbują zabiegać [8].

W rezultacie tej podwójnej dynamiki (obaw przed znikaniem i presji potwierdzania swojej obecności) obie strony tracą swój głos. Kobiety widząc, że ich kompetencje bywają oceniane jako mniej wiarygodne, czują się zmuszone do wkładania dodatkowego wysiłku, by móc zostać potraktowane poważnie. To prowokuje do budowania fasadowego wizerunku, budzącego z czasem poczucie bycia oszustką. Równocześnie, wielu mężczyzn doświadcza rosnącej niepewności względem własnej roli społecznej, co może być odczuwane jako zagrożenie [8, 9]. Tym samym skłaniając ich do usztywnienia swoich postaw i myśli. Wówczas kwestia bycia usłyszanym staje się przestrzenią wspólnego napięcia i może prowadzić do nasilania postaw obronnych. Trudno jest słuchać siebie, gdy człowiek zaabsorbowany jest oporem przed „innym”. A i innych też wówczas nie sposób dobrze usłyszeć.

Na tym tle projekty prezentowane w Muzeum Sztuki Nowoczesnej zyskują szczególny rezon. Choć skupiają się na doświadczeniach kobiet, wydobywają pytania o uniwersalnym znaczeniu: co sprawia, że nasz głos zostaje usłyszany, co nadaje mu siłę, a co sprawia, że milknie? Niniejszy artykuł jest próbą odpowiedzi na to pytanie i refleksji nad tym, jak możemy odnajdywać swój wewnętrzny głos.

23.11.2025

„Nie wszystko musi być od razu zrozumiałe. Najpierw trzeba to poczuć.”
(Tove Jansson, „Dolina Muminków w listopadzie”)

Współczesność codziennie stawia nas w obliczu przeciążenia informacyjnego, konieczności szybkiego podejmowania licznych decyzji oraz presji stałej dostępności i ekspozycji na ocenę społeczną. Natłok bodźców może realnie przekraczać indywidualne możliwości samoregulacji, prowadząc do poczucia rozbicia i przytłoczenia. W tej atmosferze zanika dodający otuchy głos „dasz radę”, pozwalający mierzyć się z tym, co frustrujące, a w jego miejsce pojawia się komunikat zachęcający do ucieczki „nie musisz, jeśli nie chcesz”.

Nowoczesne technologie dostarczają szerokiego repertuaru narzędzi pozwalających na unikanie niewygodnych uczuć. Smartfony, Internet, liczne aplikacje i sztuczna inteligencja umożliwiają natychmiastowe wykonywanie zadań, które dawniej wymagały czasu, cierpliwości i zdolności tolerowania braku. Uczą reagowania na napięcia szybciej, niż zdążymy je świadomie poczuć czy zrozumieć. Zamieniają frustrację i dyskomfort w sygnał alarmowy do ewakuacji tego, co trudne. Konsekwencją jest narastające pragnienie odcięcia się od uczuć, znieczulenia, „odmóżdżenia”.

Poszukiwanie ulgi, gratyfikacji czy potwierdzeń odbywa się coraz częściej w przestrzeni cyfrowej, w której trudno jest odróżnić autentyczność od pozoru, a rzeczywistość od symulakrum [1]. Nic więc dziwnego, że pomimo niespotykanej wcześniej dostępności narzędzi komunikacyjnych, badania [2] wskazują na systematyczny wzrost poczucia samotności i alienacji. Coraz mniej mamy w sobie zgody na bycie w procesie, w zawieszeniu i niepewności, na wahanie się czy stopniowe dochodzenie do czegoś nowego.

Poniższy artykuł zaprasza do zatrzymania się przy tym, co niewygodne i zaciekawienia, co kryje się pod dyskomfortem i czego tak naprawdę nie potrafimy wytrzymać oraz z czego to może wynikać.  

02.11.2025

Każdy z nas nosi w sobie dom — wewnętrzną przestrzeń, w której zamieszkują nasze wspomnienia, uczucia i pragnienia. Wspiera nasze poczucie Ja, umożliwia refleksję, zamieszkiwanie w sobie, przeżywanie i tworzenie znaczeń. Czasem jest to miejsce ciepłe i bezpieczne, a czasem pełne pustych pokoi, w których trudno się zatrzymać.

Niekiedy człowiek ucieka z tego wewnętrznego domu. Ucieka w działanie, w nadmiar bodźców, w ruch, w cyfrowy świat. Często robi to nieświadomie — w obronie przed lękiem, smutkiem, bezradnością. Zamiast być ze sobą, zaczyna działać przeciwko sobie.

W gabinecie psychoterapeutycznym spotykam osoby, które zbudowały wokół siebie życie pełne aktywności, ale w środku czują się puste, odcięte, jakby utraciły kontakt z czymś niezwykle ważnym. W ich opowieściach powraca motyw tęsknoty – za spokojem, za sobą, za poczuciem „bycia u siebie”.

W tym tekście przyglądam się zjawisku uciekania przed własnymi emocjami – zarówno w życiu codziennym, jak i w procesie terapeutycznym. Posługuję się metaforą domu jako obrazu ludzkiej psychiki: miejsca, które czasem trzeba dopiero odnaleźć, odbudować lub odważyć się do niego powrócić.

12.10.2025

W najnowszym numerze czasopisma Psychoterapia ukazał się mój artykuł zachęcający do spojrzenia na mieszkania chronione jako miejsce spotkania pomieszczającego i pomieszczanego. 
 
Dawniej pełniły one rolę azylu odseparowującego jednostkę od otoczenia. Dziś stanowią próbę zapewnienia opieki wykraczającej poza samą hospitalizację. Mogą przybierać różne formy, bazując na odmiennych sposobach rozumienia choroby, możliwości chorego oraz założeniach przyjmowanych względem celu udzielanej opieki. W artykule przyglądam się, jak mieszkania chronione mogą stać się narzędziem pracy z dynamiką grupową i procesami przeniesieniowo-przeciwprzeniesieniowymi.
 
Zapraszam do lektury!

 

SUPPORTIVE HOUSING AS A SPACE FOR CONTAINER AND CONTAINED

In the latest issue of Psychotherapy my article has been published, encouraging readers to view supported housing as a space for an encounter between the container and the contained.

In the past, such housing served as an asylum that separated the individual from their surroundings. Today, it represents an attempt to provide care that goes beyond hospitalization itself. Supported housing can take various forms, drawing on different understandings of illness, the capacities of the person who is unwell, and the assumptions made about the aims of the care provided. In the article, I explore how supported housing can become a tool for working with group dynamics and transference–countertransference processes.

I encourage you to have a look!

19.09.2025

Mieszkanie chronione dla osób z doświadczeniem poważnego kryzysu psychicznego zaczęto tworzyć w drugiej połowie ubiegłego wieku. Początkowo miały one stanowić alternatywę wobec azylowego modelu leczenia oraz przeciwdziałać procesowi inwalidyzowania chorobą psychiczną, a także obniżać ryzyko bezdomności i przestępczości. Z czasem zaczęto dostrzegać znaczenie ciągłości opieki psychiatrycznej jako czynnika ułatwiającego powrót do zdrowia psychicznego i zmniejszającego wskaźniki ponownej hospitalizacji (Rog i in, 2014, Harris i in, 2019). Integrując opiekę instytucjonalną i oddziaływania środowiskowe, zaoferowano takie towarzyszenie osobie w kryzysie, które umożliwia zachowanie dialogu pomiędzy potrzebą wsparcia oraz poszanowaniem autonomii. 

02.09.2025

Zaburzenia w doświadczaniu własnego ciała to nie tylko ciekawostka kliniczna, lecz jeden z kluczowych objawów schizofrenii oraz wczesnych predyktorów choroby. Choć literatura opisuje wiele przypadków takich doświadczeń, wciąż brakuje spójnych modeli, które pomogłyby je zrozumieć.

W 2016 roku w czasopiśmie Current Psychology ukazał się artykuł „Body Image and Body Experience Disturbances in Schizophrenia: an Attempt to Introduce the Concept of Body Self as a Conceptual Framework”, którego autorami są prof. UAM dr hab. Olga Sakson-Obada, dr Daniel Pankowski, prof. Marek Jarema oraz ja.

W publikacji opisano koncepcję ja cielesnego, która przedstawia relację człowieka z jego własnym ciałem jako trójwymiarową strukturę obejmującą funkcje (percepcję, interpretację i regulację doznań), poczucie tożsamości cielesnej oraz reprezentacje, czyli obraz ciała.

Wyniki przeprowadzonego badania wskazywały, że różnice pojawiają się przede wszystkim w zakresie percepcji, interpretacji i regulacji doznań cielesnych, a także w poczuciu tożsamości cielesnej i akceptacji płci biologicznej. Co istotne, zaburzenia te wiązały się z nasileniem objawów pozytywnych oraz liczbą hospitalizacji z innych przyczyn medycznych. Wyniki sugerowały również, że w schizofrenii większą rolę odgrywa zaburzenie doświadczenia ciała niż obrazu ciała. W efekcie błędnej interpretacji sygnałów cielesnych może dochodzić do poszukiwania pomocy medycznej poza psychiatrią.

Artykuł dostępny jest w j. angielskim.

Body Image and Body Experience Disturbances in Schizophrenia: an Attempt to Introduce the Concept of Body Self as a Conceptual Framework

Disturbances in body experience are not merely a clinical curiosity, but one of the key symptoms of schizophrenia and an early predictor of the disorder. Although the literature describes numerous instances of such experiences, consistent models that could help explain them are still lacking.

In 2016, the journal Current Psychology published an article titled “Body Image and Body Experience Disturbances in Schizophrenia: an Attempt to Introduce the Concept of Body Self as a Conceptual Framework”, authored by Olga Sakson-Obada, Daniel Pankowski, Marek Jarema, and myself.

The publication presents the concept of the body self (BS), which describes a person’s relationship with their own body as a three-dimensional structure including the functions of the body self—that is, the perception, interpretation and regulation of body experience—as well as the sense of body identity and mental representations of the body, including body image.

The results of the study indicated that the most significant differences concerned the perception, interpretation and regulation of bodily experience, as well as the sense of body identity and acceptance of biological sex. Importantly, these disturbances were associated with the severity of positive symptoms and with the number of hospitalizations for other medical reasons. The findings also suggested that in schizophrenia, disturbances of body experience play a greater role than disturbances of body image. Misinterpretation of bodily signals may lead individuals to seek medical help outside of psychiatric care.

I invite you to read the article!

01.09.2025