Co w twoim życiu sprawia, że czujesz się żywy?

Pragnienie jest jednym z najbardziej niejednoznacznych doświadczeń psychicznych. Pozwala znaleźć motywację do działania, nadaje życiu energię i sens, a jednocześnie budzi lęk, poczucie winy i obawę przed utratą kontroli. Lubimy myśleć o nim jako o świadomym wyborze lub intencjonalnym działaniu, czymś wyraźnym i odpornym na wątpliwości. W rzeczywistości jednak rzadko bywa przeżywane w sposób swobodny i bezkonfliktowy. Znacznie częściej okazuje się łatwe do zagłuszenia poczuciem powinności, lojalności wobec cudzych oczekiwań czy lękiem przed konsekwencjami własnych wyborów [1].

Dylematy związane z pragnieniami pojawiają się bardzo wcześnie. Proces socjalizacji i rozwoju psychicznego wymaga bowiem opanowania umiejętności hamowania impulsów i odraczania gratyfikacji. Jest to ważny element społecznego funkcjonowania i zdolności budowania relacji. Warunkiem powodzenia tej nauki jest jednak obecność kogoś drugiego, kto pomagałby dziecku uporać się z trudnymi uczuciami wpisanymi w ten proces. Porzucanie fantazji o natychmiastowej przyjemności i akceptacja ograniczeń jakie niesie ze sobą rzeczywistość potrafi wzbudzić niemało frustracji czy poczucia straty [2, 3]. Wspierająca obecność rodzica czy opiekuna uczy wówczas, że impuls nie musi prowadzić do działania, a napięcie może zostać przekształcone w myślenie.

Sytuacja komplikuje się jednak, gdy dziecko w sposób przewlekły doświadcza braku poczucia bezpieczeństwa. Stan zagrożenia, ale i poczucie permanentnego bycia nie widzianym i nie słyszanym może realnie wpływać na rozwój struktur mózgu odpowiadających za regulację emocji, pamięć i planowanie działania. Ponadto doświadczenia te podlegają uwewnętrznieniu i tworzą trwały obraz świata oraz samego siebie. Osłabiają też umiejętność rozumienia stanów emocjonalnych własnych oraz innych osób (mentalizacji) [4, 5].

Emocje pozostają wówczas intensywne, słabo zintegrowane i trudne do opanowania. Jednocześnie superego przybiera postać surową i każącą [6, 7]. Zamiast ciekawości wobec własnych impulsów pojawia się potrzeba kontroli. Kontakt z pragnieniem zostaje podporządkowany lękowi przed utratą granic.

W takich warunkach pragnienia zostaną nie tyle przekształcone, co odcięte od świadomości. To, co nie mogło zostać pomyślane i symbolicznie opracowane, zaczyna być doświadczane jako coś obcego, zniekształconego i niepokojącego [7, 8]. Źródłem zagrożenia staje się konflikt dotyczący systemu wartości oraz ryzyko podważenia wyobrażeń o samym sobie.

Często towarzyszy temu nasilenie konkretnego sposobu myślenia objawiające się zrównaniem myślenia z działaniem. Gdy brakuje przestrzeni między impulsem a reakcją, samo dopuszczenie do siebie danej myśli, fantazji czy uczuć staje się oznaką utraty kontroli [5, 9]. Chcąc tego uniknąć, wiele osób usztywnia swoje funkcjonowanie i wtórnie nasila mechanizmy obronne.

Freud pisał, że to, co zostaje wyparte nie znika [10]. Powraca, przyjmując postać objawu, często trudnego do logicznego powiązania z jego źródłem. Oznacza to, że ceną takiej adaptacji może być spadek kreatywności i witalności, trudności w odczuwaniu przyjemności oraz poczucie nieobecności we własnym życiu.

André Green opisywał ten stan jako martwotę psychiczną, rozumianą jako wycofanie libido z obszarów relacyjnych i symbolicznych [7, 8]. Nie ma w tym dramatycznego kryzysu ani wyraźnego załamania, a jedynie stopniowe zanikanie. Życie psychiczne zaczyna przypominać sprawnie funkcjonujący mechanizm, pozbawiony energii i sensu. Pojawia się anhedonia, spadek libido, trudności w określeniu, po co angażować się w relacje, pracę, długofalowe cele [11].

W gabinecie psychoterapeutycznym spotykam osoby, które mówią o chronicznym zmęczeniu, poczuciu braku sensu czy powtarzających się porażkach w realizacji obranych celów. W ich relacjach pojawia się uczucie pustki, niepokoju a czasem także winy, uruchamiane w reakcji na sukces, jakby przyjemność wymagała kary. W takich momentach widać, jak surowe superego kolonizuje życie psychiczne, ograniczając spontaniczność i zdolność do czerpania satysfakcji. Po pewnym czasie ujawnia się też, jak wiele energii zostało zużyte na to, aby „nic nie czuć”.

Opowieści o pragnieniach

Przyglądając się podobnym doświadczeniom opisywanym w literaturze, warto zwrócić uwagę na powieść „Kochanek Lady Chatterley” D. H. Lawrence’a [12]. Książka ta, jak to często bywa gdy temat pragnień zaczyna przebijać się do świadomego dialogu, w momencie swej publikacji (1928r.) wywołała głośny skandal obyczajowy. Przez dekady uznawana była za obsceniczną i łamiącą bariery klasowe. Opowiada bowiem o fizycznej i emocjonalnej relacji zamężnej kobiety z wyższych sfer i mężczyzny z klasy robotniczej. Jednocześnie odsłania dynamikę pary małżeńskiej w obliczu utraty wzajemnego połączenia i witalności.

Powieść Lawerence’a pokazuje, że konflikt między pragnieniem a normami i lojalnością czy lękiem przed konsekwencjami jest powszechny i głęboko ludzki. Otwiera zarazem perspektywę, w której pragnienie pełni funkcję porządkującą. Pozwala doświadczać siebie jako podmiotu zdolnego do integracji i zaangażowania. Jest źródłem ciekawości, twórczości oraz zdolności do bycia w relacji. Tam, gdzie jest miejsce na to, aby pragnienie mogło zostać pomyślane, nie musi ono prowadzić do destrukcji. Może stać się impulsem do tworzenia sensu, budowania więzi czy wzmacniania poczucia sprawstwa i obecności we własnym życiu.

Pomiędzy utratą a poszukiwaniem tego, co żywe

Rozpoczynając powieść poznajemy Konstancję i Clifforda jako młodych małżonków, którzy wchodzą w związek nie mając wiele czasu na wzajemne poznanie. Wkrótce po ślubie wojna przerywa ich życie, a gdy Clifford wraca z frontu jest sparaliżowany od pasa w dół. Okaleczenie wydaje się jednak nie ograniczać jedynie do sprawności fizycznej, lecz również zdolności bycia żywym emocjonalnie.

Mężczyzna mierzy się z utratą zarówno posiadanego przed wojną obrazu siebie, swojej niezależności, jak i możliwości współżycia seksualnego czy spłodzenia dziecka. W efekcie jego obrażenia stają się czymś więcej niż faktem medycznym. Organizują wspólne życie pary wokół poczucia straty pewnego potencjału, braku twórczej, płodnej energii mogącej kierować ku życiu. Symbolicznie zbiega się to z momentem wprowadzenia młodych małżonków do opustoszałej rezydencji rodowej. Ich dom staje się metaforą relacji, w której potencjał twórczy zostaje przedwcześnie zamknięty, a przyszłość przeżywana jest raczej jako coś utraconego niż możliwego.

Z perspektywy psychologicznej można powiedzieć, że para bardzo wcześnie wchodzi w stan żałoby po życiu, które nie zdążyło się wydarzyć. Strata nie zostaje w pełni przeżyta ani opłakana. Zamiast tego dochodzi do zahamowania, wycofania energii popędowej i emocjonalnej, która mogłaby zasilać relację.

Clifford chcąc trzymać się życia koncentruje się na pracy, ukrywa ból fizyczny i stara się pozostać dżentelmenem wobec żony. Jednak za tą uprzejmością kryje się pustka. Lawerence opisuje go jako kogoś, u kogo „coś uległo zniszczeniu”, a w psychice pojawiło się „miejsce bez wrażliwości”. W skutek traumatycznych przeżyć jego zdolność kontaktu z pragnieniem została zahamowana. W relacji małżeńskiej skutkuje to nie tylko zaniknięciem intymności, lecz także utratą zdolności widzenia drugiej osoby jako odrębnego, żywego podmiotu.

Clifford idealizuje Konstancję, czyniąc z niej figurę wspierającą jego kruche poczucie wartości. Idealizacja pełni tu funkcję obronną. Pozwala uniknąć kontaktu z agresją, zazdrością i frustracją. Jednocześnie odbiera relacji autentyczność. Podobną rolę odgrywa identyfikacja z intelektem i pozycją społeczną oraz potrzeba kontroli. Rozum nie tylko zastępuje mu to, co utracił, ale zaczyna też organizować relacje w sposób, który ogranicza bliskość i spontaniczność. W ich miejsce narasta potrzeba dominacji nad tym, co nieprzewidywalne.

Wyrazistą metaforą tego procesu jest moment rozmowy o dwóch rumakach, które absorbują wyobraźnię Clifforda. Dziki, nieposkromiony czarny koń symbolizuje energię popędową i agresję. Szary, delikatny i łagodny, reprezentuje rozum. Mężczyzna obawia się czy aby czarny koń w nim nie umarł. Żona uspokaja go jednak dostrzegając przejawy życia czarnego rumaka – wybuchy złości, frustrację, napięcie. Jednocześnie zauważa, że w jej ocenie koń ten został ujarzmiony i odcięty od świadomości. Mówi do męża: „Strach cię ogarnia na myśl, że twój czarny rumak nie żyje, a jednak pozwalasz mu żyć tylko po to, żebyś go mógł ujarzmiać”.

Zwraca to uwagę na powiązanie wypierania własnych pragnień i narastania złości, frustracji czy niepewności własnej wartości. Strach przed byciem żywym miesza się tu ze strachem przed zagubieniem siebie i utratą kontroli. Jednocześnie tam, gdzie znika żywe, pojawia się niemożność bycia w relacji.  

Na tym tle droga Konstancji nabiera szczególnego znaczenia. Jej zwrot ku Oliwerowi nie jest prostą historią zdrady ani poszukiwania ekscytacji. To raczej próba odzyskania kontaktu z tym, co w niej samej pozostało żywe. Konstancja doświadcza napięcia pomiędzy lojalnością wobec męża a lojalnością wobec siebie. Pomiędzy trwaniem przy relacji pozbawionej witalności a ryzykiem poruszenia pragnień, które długo pozostawały uśpione.

Gdy żywe nie jest pożyczone

Relacja z kochankiem przynosi Konstancji poczucie ożywienia. Jej ciało zaczyna reagować, pojawia się przyjemność i zaciekawienie sobą. Jednak fizyczność nie pełni tu jedynie funkcji źródła przyjemności. Jest nośnikiem znaczenia i sposobem komunikacji, gdy brakuje właściwych słów. Odczucia płynące z ciała pozwalają Konstancja dostrzec, że to nie partner jest źródłem jej witalności. Oliwer umożliwił jej kontakt z pragnieniem, ale go nie wytworzył. Pragnienie narodziło się w niej samej. W chwili, gdy pozwoliła sobie na odczuwanie fantazji, impulsów i poruszeń, które wcześniej były tłumione. A to przybliżyło ją do odczuwania siebie jako całości.

To przesunięcie ma kluczowe znaczenie. Pozwala kobiecie przestać traktować relację z kochankiem jako sposób na ucieczkę od martwoty. Zaczyna widzieć, że żywotność nie może być zapożyczona od drugiego człowieka. Może się pojawić tylko tam, gdzie istnieje kontakt z własnym doświadczeniem. Z własnym ciałem. Z własnymi potrzebami.

Ważny jest przy tym brak idealizacji nowej relacji. Konstancja widzi w Oliwerze lęk przed bliskością, obawę przed zdominowaniem i niepewność własnej wartości. Jego wybór życia na uboczu i dystans wobec świata społecznego odczytuje jako formę ochrony przed zależnością i utratą autonomii. Z uwagi na to pojawia się w niej pytanie, czy ten związek nie powtórzy dynamiki, którą zna z małżeństwa. To ważny moment. Kobieta nie chce trzymać się iluzji. Chce zaryzykować to, co do tej pory zbudowała i nawiązać autentyczną więź. Chce relacji, która nie wymaga ukrywania ograniczeń żadnej ze stron.

Lawrence w swej powieści pokazuje, że możliwość tworzenia relacji opartej na pragnieniu zależy od zdolności obojga partnerów do oparcia się na sobie. Na poczuciu własnej wartości, które nie wymaga nieustannego potwierdzania ani kontroli. Tam, gdzie partnerzy mogą pozostać w kontakcie ze sobą, relacja nie musi być oparta na obronach, lęku czy idealizacji. Może stać się przestrzenią autentycznego bycia.

W pewnym sensie taką przestrzeń symbolicznie odnajdujemy w lesie opisywanym w powieści. To w nim odnajdują się kochankowie, tak jakby był to obszar wyjęty spod władzy norm społecznych i superego. Umożliwia on kontakt z własnym doświadczeniem bez natychmiastowej konieczności działania czy moralnego rozstrzygnięcia.

Siła twórcza

Symbolicznym dopełnieniem tej drogi jest doświadczenie płodności. Nie tylko biologicznej, lecz także psychicznej. Dziecko, które Konstancja nosi w sobie, staje się metaforą odzyskanej zdolności tworzenia sensu i relacji. Ciąża wyraża gotowość do bycia w świecie w sposób żywy i zaangażowany. Ukazuje konieczność dokonania pewnych wyborów i wzięcia za nie odpowiedzialności. Jednocześnie pokazuje zdolność do dalszego życia pomimo niepewności.

Historia Konstancji nie jest więc opowieścią o znalezieniu właściwego obiektu miłości. Jest opowieścią o odzyskaniu kontaktu z sobą. O pragnieniu, które nie rodzi się w drugim człowieku ani w fantazji o nim, lecz w autentycznym byciu przy własnym doświadczeniu. Dopiero z tego miejsca możliwe staje się spotkanie, które nie jest ratunkiem ani ucieczką, lecz świadomym wyborem.

 

Bibliografia:

  1. Freud, S. (1997). Poza zasadą przyjemności. Warszawa: Wydawnictwo KR.
  2. Bion, W. R. (2011). Uczenie się na podstawie doświadczenia. Warszawa: Oficyna Ingenium.
  3. Winnicott, D. W. (2018) Procesy dojrzewania i sprzyjające środowisko. Badania nad teorią rozwoju emocjonalnego. Wydawnictwo Imago.
  4. van der Kolk, B. A. (2018). Strach ucieleśniony. Mózg, umysł i ciało w terapii traumy. Kraków: Wydawnictwo Czarna Owca.
  5. Fonagy P., Allen J. G., Bateman A. W. (2014) Mentalizowanie w praktyce klinicznej. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
  6. Freud A. (2020) Ego i mechanizmy obronne. Wydawnictwo Naukowe PWN
  7. Green, A. (1983). Narcissism of life, narcissism of death. London: Free Association Books.
  8. Green, A. (1997). The dead mother. In Private madness (142–173). London: Karnac.
  9. Bion, W. R. (2014). Po namyśle. Warszawa: Oficyna Ingenium.
  10. Freud, S. (2007). Wyparcie. W: Psychologia nieświadomości. Warszawa: Wydawnictwo KR.
  11. Berridge, K. C., Robinson, T. E. Parsing reward. Trends in Neuroscience 2003, 26 (9), 507–513.
  12. Lawerence, D. H. (2024) Kochanek Lady Chatterley. Warszawa: Wyd. Świat Książki