Do końca stycznia 2026 r. muzeum Villa la Fleur prezentuje wystawę „Biegas. Światy nierównoległe”. To wyjątkowa okazja, by zanurzyć się w twórczości jednego z najbardziej oryginalnych polskich artystów początku XX wieku. Ekspozycja zachęca do namysłu nad tym, co sprawia, że sztuka tak mocno nas porusza. A także, jak doświadczenie estetyczne może wspierać procesy psychiczne w świecie, w którym coraz częściej to algorytmy projektują obrazy mające wywołać emocje.
Biografia jako źródło wewnętrznych światów
Życie Bolesława Biegasa [1] naznaczone było wczesną stratą, poczuciem obcości i napięciem między potrzebą przynależności a świadomością własnej inności. Jako młody chłopiec stracił brata i ojca, a wkrótce po tym i matkę, co pozostawiło go bez stabilnego punktu osadzenia. Świat wyobraźni pomagał mu wówczas radzić sobie z samotnością.
Dostrzeżenie przez mecenasów zapewniło mu możliwość edukacji i twórczego rozwoju. Otrzymywane wsparcie wiązało się jednak z koniecznością konfrontacji z własnym pochodzeniem. Nadany mu wizerunek „cudownego dziecka z ludu” był pewną formą uznania, ale podkreślał jego wyobcowanie w świecie artystycznych elit.
Konflikt pomiędzy indywidualną ekspresją a wymaganiami otoczenia ujawnił się szczególnie wyraźnie w momencie prezentacji rzeźby „Księga życia”. Została ona uznana za niemoralną a Biegasa wydalono z krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Paradoksalnie to właśnie wtedy jego prace zyskały entuzjastyczny odbiór w Europie, umożliwiając mu wyjazd do Paryża. Tam doceniono jego umiejętność transformacji abstrakcyjnych i metafizycznych pojęć na język rzeźby.
Twórczość była dla Biegasa narzędziem porządkowania chaosu własnych doświadczeń. Uważany za „burzyciela” porządku i zasad, sprawnie łączył świat rzeźby, malarstwa, poezji i dramatu. Inspiracje czerpał zarówno z mitologii, okultyzmu i filozofii Wschodu, jak i z twórczości Rodina, Redona, Wagnera czy Nietzschego. Szczególną rolę odegrała jednak filozofia Stanisława Przybyszewskiego. Pod jej wpływem dążył do ukazywania dylematów egzystencjalnych, odsłaniając „nagą duszę” pełną cierpienia, ale i pragnienia transcendencji. Widać to zarówno w spiętrzonych gestach przedstawianych postaci, ich wydłużonych proporcjach czy fantasmagorycznych konturach, jak i symbolicznych tytułach takich, jak: „Nostalgia biedaka” czy „Taniec huraganu”.
Dlaczego sztuka nas porusza? Neuroestetyka i doświadczenie wglądu
Chcąc zrozumieć co czyni sztukę Biegasa tak poruszającą, możemy odwołać się do badań z zakresu neuroestetyki. Wskazują one [2-4], że stan głębokiego poruszenia wywołanego przez kontakt ze sztuką aktywuje sieci neuronalne i obszary mózgu powiązane z pamięcią autobiograficzną, nadawaniem znaczenia i autorefleksją. Oznacza to, że moment estetycznego olśnienia może przypominać doświadczenie wglądu zachodzące w psychoterapii, gdy pewne fragmenty naszej historii zaczynają się łączyć w całość. Innymi słowy, sztuka może wspierać samopoznanie, inicjując wewnętrzny dialog i uruchamiając głęboką refleksję.
W tym kontekście symboliczny świat Biegasa, wyrastający z jego osobistej historii, a jednocześnie otwarty na mnogość interpretacji i projekcji, stanowi idealne medium dla takich procesów. Jego dzieła wymuszają dialog z własnymi emocjami, uruchamiając pamięć, skojarzenia i głęboko ukryte treści.
Potwory jako nośniki trudnych emocji
W psychoanalizie przyjmuje się, że figury demoniczne i mityczne pozwalają nadać formę treściom, które inaczej zbyt trudno byłoby przeżywać bezpośrednio. Reprezentują więc to, co wyparte, jak lęk, agresję, poczucie winy, konfliktowe impulsy i pragnienia [5]. Mogą uosabiać siły prześladowcze i niszczycielskie, które w wyniku mechanizmu rozszczepienia zostały oddzielane od poczucia Ja i przypisywane zewnętrznemu obiektowi [6]. Uzyskany w ten sposób dystans względem nich wzmacnia poczucie kontroli i uspokaja. Widz może jednak identyfikować się zarówno z demoniczną siłą, jak i rozpoznawać w sobie zranienia jej ofiar.
Stwory mają zarazem moc budowania przestrzeni przejściowej między światem wewnętrznym a rzeczywistością zewnętrzną [7]. Pozwalają na przemieszczenie intensywnych emocji w bezpieczniejszy obszar artystycznej fantazji. Dają również sposobność na przekształcanie pierwotnych, niezintegrowanych wrażeń zmysłowych („elementów beta”) w symbol, który da się utrzymać i opracować w umyśle [8].
Potwory Biegasa pełnią właśnie taką funkcję. Przykładowo, powstałe po I wojnie światowej „Wampiry wojny”, wyrastały z braku zgody na ogrom grozy i destrukcji czynionej przez człowieka. Ich stworzenie, pozwoliło artyście na transformację przytłaczających przeżyć. Taki zabieg, dla wielu osób może być pierwszym krokiem do integracji niepokojących i trudnych treści.
Współczesne badania nad percepcją sztuki [9] potwierdzają, że obrazy niejednoznaczne, pełne napięcia i ambiwalencji silnie angażują nasze systemy emocjonalne i pamięciowe. Jednocześnie intensyfikują działanie kory wzrokowej, przez co widzimy je wyraźniej. W efekcie to, co trudne jest dla mózgu sygnałem: „zatrzymaj się, to ważne”. A to daje szansę na rozwój.
Sztuka, ciało i trauma
Uzupełniając perspektywę neurobiologiczną, badania nad ucieleśnioną symulacją [10], pokazują, że aktywacja neuronów lustrzanych podczas oglądania ruch na obrazie, wzbudza echo tego stanu w naszym umyśle. Sztuka staje się wtedy doświadczeniem odczuwanym w ciele. Gdy dodatkowo aktywują się procesy omijające świadome myślenie, bodźce docierają bezpośrednio do pamięci emocjonalnej.
W pracy z traumą ma to szczególnie znaczenie. Przeżycia traumatyczne często rozbijają możliwość myślenia i prowadzą do fragmentaryzacji psychiki [11]. Pozostawia to człowieka w zawieszeniu pomiędzy codziennością a światem pełnym napięć i obrazów, których nie da się ująć w słowa. Twórczość bywa w takich sytuacjach drogą do ponownej integracji. Pozwala zmieniać surowe, zdysocjowane treści na symbole możliwe do opowiedzenia.
Badania nad arteterapią [12] konsekwentnie wskazują, że ekspresja artystyczna zmniejsza objawy lękowe, depresyjne i pourazowe. Nie dlatego, że odwraca uwagę od trudności, lecz dlatego, że pomaga im nadać formę.
Sztuka i sztuczna inteligencja: między autentycznością a symulacją
Współczesne modele AI potrafią analizować emocjonalny ładunek dzieła i generować obrazy tak zaprojektowane, aby wzbudzały określone reakcje [13-15]. To fascynujące z perspektywy nauk o poznaniu, ale jednocześnie rodzi kilka ważnych pytań klinicznych.
Sztuka stworzona przez człowieka powstaje na bazie jego doświadczenia. Wyrasta z relacji, z przeżytych konfliktów i napięć. Grafika generowana przez AI, może wyglądać „emocjonalnie”, imitując głębokie znaczenie, ale jest jedynie zbiorem statystycznych wzorców. Czy poruszenie wywołane tymi odmiennymi rodzajami sztuki jest tak samo wartościowe dla naszego rozwoju psychicznego?
Jeśli młodzi ludzie dorastają w świecie, który coraz szczelniej otocza ich estetycznymi symulacjami, może to wpływać na sposób, w jaki rozumieją emocje, relacje i własną wewnętrzną złożoność. Obcowanie z obrazami w pełni dopasowanymi do naszych oczekiwań i stanów emocjonalnych, może ograniczać kontakt z doświadczeniem wymagającym wysiłku, konfrontacji z frustracją czy refleksji Z drugiej strony, częsta ekspozycja na obrazy silnie stymulujące emocje, szokujące może prowadzić do przeciążenie i rozregulowywania układu nerwowego. Wszystko to stopniowo hamuje rozwój dojrzałości psychicznej.
Sztuka Biegasa przypomina, że głębokie poruszenie nie wynika z perfekcyjnego dopasowania, lecz z napięcia, niejasności i spotkania z tym, co wymyka się prostemu wyjaśnieniu. Pozwala zbudować połączenie pomiędzy historią artysty a widza.
Powstaje zatem pytanie czy emocja wywołana przez obraz wygenerowany przez AI jest równie wartościowa jak ta, która wynika z prawdziwego, ludzkiego doświadczenia? Co się stanie z naszym rozumieniem siebie, jeśli coraz częściej będziemy mieć do czynienia ze światem, który dostarcza doznań zaprojektowanym po to, aby poruszać, a nie by integrować?
Bibliografia:
