
Iluzja zrozumienia. O myśleniu, które chroni przed doświadczeniem.
Czy rozumienie wystarczy, żeby cokolwiek się zmieniło?
Jeden z najsłynniejszych obrazów René Magritte’a przedstawia fajkę z podpisem: „Ceci n’est pas une pipe” („To nie jest fajka”). Pozorny paradoks, który przypomina o prostej prawdzie: obraz nie jest przedmiotem, a słowo nie jest doświadczeniem.
W gabinecie psychoterapeutycznym uleganie złudzeniu, że nazwanie czegoś jest tym samym, co tego doświadczenie, ujawnia się niekiedy pod postacią pytania: „Skoro już rozumiem, skąd bierze się to, co przeżywam, to dlaczego nic się nie zmienia?”
Sama wiedza o tym, „z czego coś wynika”, jest jak patrzenie na namalowaną fajkę. Widzimy kształt, ale nie czujemy ani ciepła żarzącego się tytoniu, ani jego zapachu.
Jak pisał Thomas Ogden, przywołując myśl Ferencziego i Ranka: „Rozumienie w psychoanalizie może być następstwem doświadczenia, ale doświadczenie nie wynika ze zrozumienia”.
W najnowszym artykule tym przyglądam się ucieczce w intelektualizację, pop-psychologicznym etykietom oraz kierowaniu pragnienia bycia rozpoznanym ku nowoczesnym technologiom. Piszę też o tym, dlaczego słowa zyskują prawdziwą moc dopiero w relacji.
Zapraszam do przeczytania całego tekstu.














